Startseite
  Über...
  Archiv
  Gästebuch
  Kontakt
 

  Abonnieren
 


 

http://myblog.de/meksyk

Gratis bloggen bei
myblog.de





 
MODLITWY

jest duzo do pisania...

wczoraj zaczelismy prace ktora sobie wyobrazalam..., "rodzice" pilnie wyjechali wczoraj i my meilismy pilnowac miejsze dziecka... i znimi srzontac i robic zadania....O O O O CO ZA CHAOS, oczywiscie to byla "bitwa" nie chciali sprzontac lub odrabiac zadania, oczywiscie klamali( DO TERAZ nie potrafie wierzyc ze one mnei oklamuja i ciogle ide ztego zalozenia ze tego nei robia...), ale nauczylam sie ztego. czeba robic to zaczym tak naprawde NIE stoje- Sprawdzic wszystko...niestety nie mozna im wierzyc i sprawdzac kazdy zeszyt. jak bardzo jest nasza pomoc tam poczebna widzielismy na przyklad przy Jesus ( dla tych ktorzi tego nei wiedza- to jest imie tutaj popularne). mA 6 latka, chodzi do pierwszej klasy i do teraz nie umie NIC. nie czytac, nie pisac. przy jego zadaniach jego koledzy tutaj mu "pomagali". biedak, on byl taki zmenczony ze ciogle zasypial, w nocy zle spi,"robi do luzka"(przepraszam naprawde niewiem jak to inaczej powiedziec popolsku), ciogle sie boji, ale udaje twardziela bijonc wszystkich. tak naprawde to on ciogle dostaje bo jest najmlodszy. i jak sie skaleczyl ostatnio to plakal w koncie i nie chcial aby ktos go ruszyl. tak naprawde to on poczebuje prawdziwej swojej mamy tutaj. jak kazde dzieco zreszta, potczebuje kogos kto go przytula, kto go broni. 4 godziny totalny chaos, niewiedzonc co robic, jeden chlopak mnie nawet zaczol bic i tlumaczylam nie raz ze to niechce, ale dlanich to zabawa. Ale wieczorem to Jesus chcial kolo mnie siedziec przy kolaci, nie szedl z innymi dziecmi tylko wolal czekac na mnie az sie wykompie jak mielismy isc do kosciola. wykonczona ale tez szczesliwa poddlam do lozka...TO jest POWOD dlaczego tutaj jestem, teraz to czuje. BOG odpowiada tak szybko, rano sie otakie cos modlilam, sczcegolnei tez o tego chlopaczka... teraz bedziemy REGULARNIE tam znimi odrabiac wszelkie zadania. BOG NAS TCZYMA

2.10.08 18:29


Werbung


MODLITWY 2

jak juz wczesniej mowilam 2 chlopakow wylecialo z szkoly....w wtorek jak mialam rano czas aby gadac z jednym. potczebuja zadanie jakies, jeden juz z robienia niczego byl totalnie agresywny, noja i tak doszlo do bitwy dzien wczesniej z ktorej inny chlopak wyszedl z niebieskim okiem... siedzialam tak i sprubowalam mu wytlumaczyc dlaczego dla czlowieka jest warzne zadanie i tez robota. i szykalismy jakeis zajencie dla niego. doszedl ten drugi. Viktor sie nazywa. i jakos doszlismy do tego ze uczylam go na gitarze... do tego czeba dodac ze sama nie potrafie duzo, ale 3 akkordy mu pokazalam i byl bardzo zainteresowany, chcial abym go wiencej uczyla i sie cieszylam. wczoraj go caly dzien nie widzialam. jak sie pytalam jednego z "rodzicow" on mi tylko mowil ze jest sprawa powarzna , ze viktor jest w Navojoa (miasto ,14 kilometrow od nas), ze juz nie wruci. Nie moze mi wiencej powiedziec. kucharka zaczela troche plakac jak sie pytalam co sie stalo. niewiadomo, my znowu nic nie wiemy. tylko widzimy ze sprawa jest powarzna , ciogle ktos tam jedzie , majonc jedzenie z soba...prosze o modlitwy. on am 16 lat, niesmialy, mily synek, interesowany gitara. ja niewiem co sie stalo, poczebujemy MODLITWY...
2.10.08 18:40


Alma sie nazywa jedna "mama". ona jest super, BOG mi tak poblogoslawil ze sie super znia rozumiem. troche mi bardziej przedstawila sytluacje... podziwiam ja i melza... oni calkowicie swoje zycie zostawili dla tych dziecek... mieszkaja znimi w naszym budynku i maja jakby "swoje mieszkanko" jak ci inni tez. onie sie opiekuja 7 z najmiejszych dzieci i maja 2 wlasnych. z swojimi curkami maja jeden pokojiczek gdzie mieszcza wiekszosc osobistych rzeczy. On jest nauczycielem tutaj na universytacie a ona tylko sie opiekuje tutaj dziecia. I TO JEST PRACA. ale mowi ze kocha to. i jest tutaj spowodu dziecek i dla BOGA. przyjechali 2 tygodnie przeddmna i do dzis ani dzien nie mieli wolnego. i troszcza sie OMNIE ze ja zaduzo pracuje...ja im wiencej teraz bede pomagala. Alma czesciowo z nerwami jest na koncu. KOCHA tych dzieci (i dzieci ja tez to widac) ale sa inne problemy. mowila mi ze niemaja zadnych pinienzy juz, nawet nie wie z czego kupic mydlo, dla swojich curek taksamo neima nic juz. ALE dzieki wam ja mam POMOC z soba i ja pojde znia na zakupy i pujdziemy kupic wrzystko co dzieci poczebuja. jescze ottym nic niewie, ale ja sie zatym modlilam i tak postanowilam:-) DZIEKI WAM ze mamy ta mozilwosc, ale czeba myslec nad mozliwosciami ktore przetrwaja...DZIEKA

6.10.08 00:53


nie wiem gdzie zaczonc...

znowu poczebujemy waszych modlitw... wczoraj stalismy razem, my niemieckie volanteriusze i Franzisko jeden znaszych przyjaciol meksykanskich, plakalismy i modlilismy sie... ale POKOLEJI

tyle zmian, ciogle cos nowego, ja juz nawet neiwiem co wy wiecie co nie i co kiedy sie stalo...

w poniedzialek rano mowili nam ze 3 dziecka ida... i to w tym samum dniu... jakies wujki ponich przyjada popoludniu i chca zabrac ich... wszystko bylo tak szybko, nasz pastor nam powiedzial ze niemamy robic wielka scene z pozegnania..bys cie musieli to widziec, to sie nie da opisac.... maly Luis stoji przy swojej walisce ktore jest wieksza jak on. ma 8 latek. placze bo nie wie co sie dzieje. 6 lat mieszkal wsierocincu, a pastor mowi, szybko szybko jeszcze do szkoly musisz..serce mi sie krojilo..to bylo pierwsze dziecko ktore z mna sie bawilo tutaj, bo neiumialam hispanskiego mi wszystko tlumaczyl jak sie poprostu dalo, inteligentny bardzo, ostatnio pisalam mu pomagalam w zadaniach i pisal taka slodziutka historijke ozebach, musilam mu aby to czytal w szkole, i czytal... dostal 10 punktow ( najwiencej ile mozna dostac)lubial sie przytulac, lubial zartowac. siegal mi do brzucha i lubial mi objonc o brzuch ( dlaczego mu to tak wygodnie bylo jak z poduszka tutaj nei bede dalej opisala ;-)) , zawsze mial troszeczke pottu na nosie to tak slodko wuglondalo... i teraz go niema. najstarszy brat ma 12 ( to ten co mu sie ostatnio oberwalo niebieskie oko). BARDZO INTELIGENTNY super malowal, szybko zrozumial nasze majaczenie po hispansku i nas szkolil slowka...siostra ma 10 latek, mila , zostawia tutaj swoja najblisza przyjaciolke, z ktora poprzez wiele lat mieszkala w jednym pokoju, w wszystkim sie dzielili, niewie czy sie jeszcze w zyciu zobacza...

czemu to wszystko , chcecie wiedziec, to MY sie TEZ PYTALI... jakos najstarszy brat zadzwonil do swiojich wujkow ze niechce tutaj byc (zpowodu pewnej sprawy ktora na tym miejscu niebede tlumaczyla) i te wujki se postanowili ze nie ufaja sierocincu juz. spowodu tego ze dziecka byly nieoficialnie tutaj tak szybko ich mogli zabrac...jednak do wtorku to trwalo... i pojechali.. 

9.10.08 19:46


dalsza czensc wtorku

od wtorku nagle tego chlopaka juz niebylo tez ktory wylecial z szkoly. Adrian. ten drugi. chcialismy wiedziec gdzie on jest. pastor mowil ze gadal znim i okazalo sie ze ma ciotke i ze bedzie tez tam mieszkal znia, i go tam zawozil i to wszystko...

w nocy chlopcy przyszli tam donas do pokoju ( teras jestesmy 3 dziewczyny , Teresa zostanie prawdopodobnie pol roku tutaj). nam mowil ze pastor akurat gadal znimi i ze jutro "roszice" od "starszych chlopakow" musza opuszczac te miejsce, niema finansow dla nich bo 3 chlopakow opuscilo te miejsce i pastor chce aby jeden chlopak szedl do innych "rodzicow" bo jest jeszcze mlody (10 oile sie niemyle). wienc im mowi nastempujonco" chlopcy, Renato i jego rodzina musza nas opuszczac. jada jutro. wy bedziecie sie od jutra opiekowac starszymi chlopakami, wienc sie tam musicie wprowadzic. chlopaki nic nie wiedza ottym, sie jutro tak przy obiedzie dowiedza" 

myslicie ze to wszystko duzo i szybko nonie??

 HAHA- to nie koniec... 

9.10.08 19:56


sroda

w srode pastor jechal pastor tam do adriana aby mu zawiesc jego ciuchy... chcial wzionsc jedengo z chlopakow z soba, KIm powiedzial ze ja tez bym chetnie jechala, bo wiedzial jak mnie to zabolalo ze neimoglam sie pozegnac... i pastor zabardzo mnei niechcial, bo.... JESTEM ZAIMOCJONALNA. niestety nie moglam sie wtedy od Luisa, Alonso i Marisol pozegnac tak zimno jak on by to chcial. i troche "ignorowalam" pastora bo bylam wkurzona na niego. jednak KIm to przewalczyl ze ja jechalam znim... no i w aucie pastormnie sie pyta czemu jestem taka "niezadowolona". i mowie mu ze mi to za szybko wszystko tutaj, niejestesmy poinformowani w niczym , dla dzieci to tez niejest dobre, nawet nikt sie nie mogl pozegnac z Adrianem. i pastor mowi "aha aha, szybko, to prawda ale gdzie jest twoj problem...ze nie moglas powiedziec czesc?" JaCIE KRENCE... zaczelam tlumaczyc ze to sa ludzie anie jakeis rzeczy ktore poprostu mozna zmieniac, ze to dla dzieci jest tez warzne wiedziec, ze niejest nam obojentne jak ida, ze jak im jest smutno i jest smutna sytuacja mozna tez byc SMUTNYM i ze Adrian chyba meiszkal ok 10 lat w sierocincu i uwarzam ze by bylo lepjej dlaniego zakonczyc ten etap swojego zycia pozondnie, ze by mogl sie chociasz pozegnac z swojimi kumplami...

milczenie, pastor czasem cos tam chcial rozmowe zaczonc ale ja okazalam zadna chenc do rozmowy, nagel mowi " badrziej by si sie podobalo gdybym wziol Adriana jeszcze raz spowrotem aby sie mogl pozegnac" EJ, co to za pytanie???? mowilam ze popierwsze to jest teraz POZNO, bo juz jhest u swojej ciotki i TLUMACZE MU ( smutno ze to czeba tlumaczyc) ze to nei choci oto co MI sie lepjej podoba. jest zycie ADRIANA, i te pytanie nalezy doniego...

 

9.10.08 20:08


u Adriana

przyjechalismy do ciotki Adriana. mieszkaja w biednie raczej ale ludzie sa pelnej milosci. pojechalismy z nia i z jej curka i oczywiscie z Adrianem do jego mamy. Adrian myslal ze jego mama nie zuyje. 10 lat ja nei widzial. mial niezly stress. ubieral swoje buciki do salki, naporfumowal sie i jazda. pierwsze spotkanie bylo dziwne dlanich (chyba oczywiscie) siedzieli kolo siebie i mama troche go o plecy dotykala. on tez calkiem niesmiale ale pelne milosci ja dotykal o ramiona. i pastor mowil. O BOGU i pytal sie o jej stan. zyje tez biednie z mlodym synem, 3 latka, i z mezem ( ktory niejest tata od Adriana) w malej chatce. Adrian kocha dziecka,prubowal pierwsze kontakty nawiozuwac z swojim "pol" bratem. ta pani ma jescze 2 dzieci ktore sa, niezrozumialam gdzie. pokazala nam i Adriana zdiencia Adriana jak byl jeszcze maly. Jak Pastor mowil ze ona musi dla Adriana chociasz zmienic swoje zycie, ze w wszystkim kierowac sie BOGIEm to sie ciotka rozplakala. Pastor proponowal sie modlic. jak sie modlilismy to tez matka jego sie rozplakala i objela Adriana i on ja i sie sciskali i plakali. Adrian ma 16 lat. on to ten co Alonsowi byl niebieskie oko. tak szescliwego jak wczoraj go jeszcze nigdy nie widzialam. wkuncu jest wdomu. wkoncu wie dokond on nalezy. pastor proponowal zebysmy razem jedli obiad. wienc pojechalismy po pizze. wrucilismy z znajomym od pastora, znajomy z tamtejszego zboru. jak Adrian sie modlil do obiadu, dorosle, powarznie to sie znowu rozplakali. gadalismy jeszcze i pastor sie pytal czy czy Adrian chce wrucic znami aby sie pozegnac. Adrian chcial. wienc jechalismy spowrotem,w jedna strone sie jedzie pol tora godziny, Adrian zasypial na moich ramionach i ja sie tylko usmiachalam, paczylam w niebo i bylam szescliwa bo wiedzialam ze znalaz czego szukal. troche czasu jeszcze spendzal tutaj, niebylo nic nadzwyczajnego, zadne ciasto, zadna "impreza" ale mial szanse jeszcze zobaczyc wszystkich i sie pozzegnac i pozegnac tez ta czesc swojego zycia.
9.10.08 20:24


 [eine Seite weiter]



Verantwortlich für die Inhalte ist der Autor. Dein kostenloses Blog bei myblog.de! Datenschutzerklärung
Werbung