Startseite
  Über...
  Archiv
  Gästebuch
  Kontakt
 

  Abonnieren
 


 

http://myblog.de/meksyk

Gratis bloggen bei
myblog.de





 
przez noc zostalam mama

 

wow ile sioe zmienilo

w niedziele pojechalismy na plaze, bo nas te kanaadyjenczycy zaproslili na wyjazd, caly dzien tam spendzilismy , nawet nam kupili pizzy...fajnie bylo

ale 3 "dziecka" niechcieli isc, raczej to juz mlodzierz, Direktor im powiedzial ze jak nei pujda to ich zamelduje w Difu, Dif to sie opiekuje dziecmi, szuka sierocinca , niewiadomo. i niechcieli, mieli jeszcze szanse, gdyby pracxowali tutaj cos, przontali albo cos, ale tylko Christian to zrobil, te 2 dziewczyny nie. 

Problem nie jest ta plaza... problem jest taki ze robia co chca, nei boja sie niczego, nie pracuja, traktuja nas jak slugi , nie respektuja, przeklinaja,nawet BOGU nei daja respektuw zborze, na nauczyciele krzycza , przeklinaja, na wrzystko. wienc Direktor zaczyl ten prozess. Poprzed zgromadzeniem tutaj wrzystkich pracujoncych w sierocincu bede postawione i im mowiono co jest nie tak i ze sie juz zaczyl ten prozess z Difem. I to funcjunuje. Z Jose to tez zrobili i dziala, pracuje z chlopakami i tak dalej. Boje sie naprawde ze go wyciepamy. i wczoraj to zrobili tez z Christianem, ale mu mowilismy ze nie bedziemy zaczenac ten prozess bo zostal ale pracowal tu cos. Denis, ma 13 lat, ona to ma gdzies. jeje tlumaczono ze jest dla niej dobra, nei idzie tak, ze tam na zewnoncz dlugo nie przezyje jak sie bedzie tak zachowala ... pelna dumy nei mrugala okiem. Dopiero jak Sandra powiedziala jej ze to robimy aby ona kiedys nie skonczyla tak jak jej mama, to zaczela plakac. Jej mama jest jeDYNA ktora widzialam tutaj. byla na odwiedzi 2 razy. Abram, mlodszy brat od Denis jak ja widzi, niechca ja nawet przywitac. On jej nie zna. mial 2 lata jak go oddala. jest albo byla pijaczka. jakie to smutne jak wlasne dziecko nie chce przywitac i usciskac swoja mame...

z  Clarita bylo inaczej.. ona miala strach.. ma 17 lat. tez jej mowiono te sprawy... zaczela plakac i plakac. jak kazdy znas mial cos powiedziac nato to ja bym sie tez prawie poplakala.. ja wiem ze to jest dobre, to jest co oni naprawde poczebuja, ale nie jest ladwe.. jak przyszla kolej na mnie to tylko powiedzialam : Nic z tych wymienionych spraw niejest co by sie nie dalo zmienic.. I clarita juz zaczela zmienic siebie"

jak jej Direktor mowil o zmianach to sie popaczyla na mnei z usmiechem, pomimo lzy... Ona i jeszcze druga dziewczyna sie przeprowadza do mojego mieszkania, od tego momentu ja jestem ich mama... jak mi to muwil krutko wczesniej to mialam strach, cale te 5 miesiency spedzilam w kuchni prawie, kocham dzieci i znimi lubje spedzic czas, im male spoleczenstwa przygotowac, albo pomagac przy zadaniach, kulac sie w piasku albo ganiac sie znimi, pomagac im przy sprzontaniu, Tomas czesto mi pomaga tez w kuchni.. to kocham , naprawde

 z starszymi chlopakami sie rozumiem tez super, Carlos, ktory od tygodnia jest unas nawet tez juz przychodzi ciogle , mnie obejmuje...

ALE STARSZE DZIEWCZYNY?

w ostatnim czasie bylo lepjej , Clarita pomagala tez w kuchni, byla naprawde mila, ale Karen F nadal terroryzuje, wczoraj prawie by sie pobila z Alma, bo ciogle nalatuje i grozi jej curka...

 na koniec pomodlilismy sie i cLara sie namnie popaczyla i mnei obejmopwala, mocno i dlugo ... i Bog mnie uspokojil i mi pokazal ze neimam sie bac... bedzie dobrze, jak mu zaufam, to ja to potrafie... modlicie sie zamna, mam teraz 2 curki pod opieka, znam ich wady, ich trudnosci , nieznam slowa wrzystkie co potrafia uzywac bo takie cos chyba nie idzie przetlumaczyc. nie bedzie ladwo, ale kto powiedzial ze szukam cos LADWEGO??

 

 

3.2.09 20:05


Werbung


pierwszy dzien jako mama

Mamusiu, niewiem czy dostalas smsa ale zostalam mama i ty babcia  haha

ja sie balam troche tego "bycia mama", modlilam sie o mondrosc wtym i BOg mi blogoslawil

 w pierwszym dniu kupilam se owoce z puszki i smietane , no i zrobilam "mojim dziewczyna" mala niespodzianke na przywitanie jak wyszlam ztym z kuchni to oczywiscie polowe ztego wylalam i mi spadlo na spodnie jak chcialam odworzyc ztym dzwi ale no trudno se powiedzialam, duzo tego mialam i nie pozwole se aby SZATAN przez takie akcje albo ja sama siebie przez ta wielka BULE w sobie sie zniechecilam. wienc sie umylam troche , wyczyscilam podloge , pomodlilam sie i szlam ztym do naszego mieszkanka. pytalam sie czy maja chwilke czasu dla mnie, i z radoscia przywitali owoce bardzo szczesliwa pierwsza rozmowa to byla, uzgodnilismy kiedy ich budze i jak, i uzgodnilismy sie rano i wieczorem razem pomodlic. pozatym kiedy i jak czeba zprzontac w domciu i takie rzeczy.

do tego czasu jest super, mnie obejmuja duzo i ja ich po kazdej modlitwie tez wczoraj im czytalam text z Izajasza 17," gdyby nawet mama zapomniala wlasnie dziecko - ja(BOG) ciebie NIGDY nie zapomne" ten text moja Anulcia mi napisala na dzien. i ,jak chyba wrzystkie jej texty ktore mi napisala pasowal 100%

 sie zruszyli i ciogle muwia , jestesmy rodzina. i ja jestesmy juz, troche dziwne uczucie, chociasz to nie dokladnie to samo ale same to slowko "mamus" trafia mi w serce. sa spragnieni za rodzinka... niech dziekujemy BOGU zato ze MY jej mamy...

5.2.09 23:53


jose

jose od szkoly dostal 15 dni aby sie polepszyc, labo go wywala z szkoly... wienc wymyslamy jak mozna, ostatnio caly pokoj rozwalil do direktor w nocy go zabral i mu mowil ze go zawiezie na policje....ma ostatnia szanse teraz..

 wienc chlopaki znim pracuja itakie buty i ja robie znim zadanie i powtarzam znim wrzelki material co mu brakuje tego roku...

 wow, duzo, ale to zrobimy jakos

Janek nas opusci zaniedlugo, chyba za jakies 2 tygodnie, mnie to smuci ale wiemy ze to jets wola boza i dlatego jestesmy spokojni 

 dzieki wam 

 

 

6.2.09 00:07


:)

narazie jest super

 post mi sie skonczyl w tyn weekend, schudlam niezle , ale teraz sie boje przytyc 2 razy tyle, wienc se zaczynam powolutku, noja sie staram.

z mojimi cureczkami SUPER, wczoraj stalam to juz caly dom sprzontali , nic nie mucialam powiedziec, bylam w szoku, wieczorem mi pomogali zrobic kolacje, no i oglondalismy film... i tak se czasem siedzimy, gramyw karty, mamy goscie, razem se idziemy na naborzenstwo, mi mowia co robia , gdzie ida....a nie musza , nic nie odczekuje,

ini mi tez mowili ze sa bardziej szczesliwe , sie smieja wiencej, ktos sie Clarite nawet pytal czy sie jej lepjej zyje, a ona muwila ze "JASNE, z usmiechem"niebylam przytym, ale co widze to mi sie podoba...

 Jestem bardzo szczesliwa BOG blogoslawi TOTALMENTNIE, nawet az tyle ze niewiem co mam robic  bo tyle odczymuje ...

dziekuje za modlitwy

 

Carlos, brat Gabi, mojej "curki" juz nie zyje tutaj , juz zyje z ciocia swoja

Jose sie zachowuje strasznie, noja czasem , hujhujhuj, zle zle zle 

MODLITWY

9.2.09 17:54



z moimi dziewczynami wrzystko fajnie, czasami byly krytyczne chwile -

 ale zawsze se poszlam do mojego pokoju i sie modlilam oto i BOg mi oDRAZU POMOG i sie wrzystko zaladwilo...

 Gabi sie dowiedziala od jej cioci ze jej prawdziwa mama ukradla jakims staruszka pinionze , udala za narkotyki... juz ma raka w dalszym stancie poprzez narkotyki, jest bardzo zalamana z powodu tego, ale gadalismy z nia i  powiedzialam jej ze jest warzne jej mamie wybaczyc dla jej wlasne zdrowie... pomodlilismy sie oto... tez prosze was modlic sie oto...

w poniedzialek mielismy niezla walke z Jose, chcialam znim odrabiac zadania, nagel musie juz nei chcialo, zaczel mnie troche bic i mi mowil ze nie jestem jego mama

ja mu mowilam jak nei przestanie i jak nei zacznie odrabiac to go wloze do tego pokoju gdzie juz keidys go zamknielismy... nie chcial kooperowac

wienc go wlozylam tam... i czymalñam klamke bo nie idzie to zamykac , tylko z srodka... przyszedl przyjaciel moj i razem tam czymalismy pare godzin klamke... Jose, bo w sumie to jest ubikacja , zrobil nie zly syw woda i papierem...

 wieczorem direktor sie zdecydowal, razem z nami, ze chyba najlepjej bedzie go zaprowadzic do Difu...

 itak szkola prawdopodobnie go jutro wywali, bo dali muczasu az do 19. aby sie polepszyc- nic sie nei polepszyl..

 serce nas boli, ale moze to jest najlepsze... Dif juz zaczyl mu szukac nowe miejsce, mu grozilismy nie jeden raz ze to zrobimy i wkoncu... krad pinionze tutaj i wszkole, bije dzieci I doroslych, dzre sie , robi tylko to co mu sioe chce... w szkole juz go nei wytczymaja, nie jestem zatym, aby go "wywalic", serce nam sie kroji, ale tez nei wiemy jakie mysli ma nasz BOG... 

19.2.09 23:13


janek poszedl

Janek w niedziele mial swoj ostatni dzien tutaj. z smutkiem zegnalismy gop ogniskiem i o 4 nad ranem go zawiozlismy na autobus, narazie jest w mexico-city i ztamtond leci do argentyny, aby tam dokonczyc swoj rok... smutno nam jest ztego powodu... naprawde....

Ramiro maly jeden dzien spendzil razem z Jose i odrazu bylo pogorszenie widac, on jest taki fajny ale zaczyl rebellowac i mowic ze chce zyc razem z jose ze, tutaj ciogle go zmuszaja aby sie modlic i spiewac i takie rzeczy....wienc Alma mu powiedziala : " wienc jak ty chcesz "wolnosc" mozesz isc, skosztuj jak zyc w "wolnosci" dala mu koludre i musial spac na dworze jedna noc... jeszcze mu mowilismy "idz przeprosc" ale nie chcial. w drugi dzien nie szedl z innymi do szkoly , ciogle na dworze siedzial, kucharka w koncu znim gadala opowiadala mu historie o syna "straconego(zapomnialam jakie to slowo bylo przepraszam) , przyszedl Marco- Antonio i kucharka mowi : "teraz masz okazje, lec lec" troche go popchala i polecial POLECIAL w ramie swojego ojca , i obaj plakali....

 

19.2.09 23:23


BOROK W LOS ANGELES

czesc wam,

 zgadnijcie gdzie akurat jestem!!

 TAK w lOS ANGELES< w ameryce...

 mi sie visa skonczyla takze musielismy z kim do ameryki i spowrotem aby se zaladwic vise nowa, no i myslelismy jak juz tutaj jestesmy to sie popaczymy troche  jak jest  

 jechalismy 22 godziny z autobusem, przy granicy to my dudki niewiedzieli jak i co, wienc myslelismy ze se tak przejedziemy przez granicy ale nIc poczebujesz vise do ameryki, wienc juz liczylismy z problemami bo nic nei mowilismy tylko tak chcielismy przez granice jechac, noja i musielismy sie tam gdzies zameldowac, ale co szczescie tam pracowal pon ktory jest z austri i lata zyl w niemcach i nam pomogl, akurat byl jego ostatni gdzien bo poszedl juz w rente. noja itak musielismy 6 dolarow zaplacic, i nei mielismy dolarow wienc gonilismy jak dudki przxez granice aby zmienic kase... y zas z powrptem , troche daleko bylo i utobus juz neichcial nanas czekac wienc przyjechal tam ponas smiesznie naprawde

 i tutaj wczoraj wieszorem przyjechalismy do wielkiego los angeles i dzis sobei pujde do DISNEYLANDU hehe spoko co, ha jak mi zazdroszczycie nonie 

w sobote wieczorem sobie czeba wrucic, ale wczoraj jeszcze znalezlismy ( bez szukania) centralny zbor adwentystyczny, pisze po hispansku, chyba tez mexykaninie hehe mamy numer, zadzwonimy tam i pojdziemy tam do zboru i moze nas przyjmna na nocleg... super co BOG JEST ZNAMI I NAS CHRONI!!

26.2.09 19:28


 [eine Seite weiter]



Verantwortlich für die Inhalte ist der Autor. Dein kostenloses Blog bei myblog.de! Datenschutzerklärung
Werbung