Startseite
  Über...
  Archiv
  Gästebuch
  Kontakt
 

  Abonnieren
 


 

http://myblog.de/meksyk

Gratis bloggen bei
myblog.de





 

w piontek bylo zaduzo dla sandra, ta woluntarka co sie tez opiekuje starszymi dziewczynami, juz na nerwy jej szczelilo, calyy dzien nie byla tutaj , poszla se, az wieczorem przyjechala sjakims kolesiem co nei zna, co ja znalaz...

nie chce ottym zabardzo gadac. usmiecha sie i udaje ze nic, ciogle usmiech

 niejest to wrzystko ladwe, NIC

 prosze o modlitzwy

4.5.09 20:02


Werbung


juz mamy 3 dzien bez wody i jest ponad 33 stopni. juz wczoraj sie na polu mylismy z szlauchem na polu. niebylo takie zle... jeszcze dzis dzieci maja wolne i dla tego wczoraj se zrobilismy mala wycieczke. w 17 osob ( nie wrzystkie dzieci jechali) sie wciskalismy sie auto direktora i pojechalismy tutaj do miasta, do Navojoa. poszlismy do museum bo nam dali zadarmo , tez z lodami nam dali bardzo dobra zniszke i tak sobie poszlismy troche pochodzic. fajnie bylo, tylko ze cieplo jest. pozatym nic sie takiego nie dzieje, codznienne problemy, dzieci jako dzieci czasem sie buntuja, noja wrzystko jakos leci.

 Jose sie bardzo polepszyl, powodem tego jest ze caly czas jest z KIm i Kim niema ani jendej wolnej minuty. ale takie juz jest. ostatnio , jak KIm go szukal byl umnei wpokoju. od tego czasu juz zawsze zamykjam sobie pokoj, chociasz to nie duzo daje bo i tak sie potrafi opdworzyc pokoje ladwo i kazde z naszych dzieciach wie jak... ale kto wie cotam szukal. juz pare razy mi brakowali rzeczy... noja

8.5.09 19:23


Primi chory

 co czekawieksz desperacji  w d

Primi sie zachorowal

od piontku mial goronczke , glowa go bolala, w sobote cale cialo, co chwila mu robilam mokre i zimne paski , cos mu spadla ale zas powiekszylasie mu. tak mial od 34,5 do 39,1 wrzystko wtym dniu. jeszcze piontek bylismy u doktora. dal mu cos , ale nic mu nie pomoglo, w sobote nawte go injectowal. gardlo go bolalo, glowa , cialo i wrzystko, nic nie jadl. wczoraj sprubowla cos zjesc to to wrzystko wymiotowal. wienc lekarz nam radzil jechac do szpitala...

takze jedziemy, Primi i ja i moje  szwagry w pzryszlosci (haha) do szpitala o 20.30. pelno ludzi a nic sie nie rosza.

9.30 ludzie   z deperacji wracaja do domow. nie idzie isc do inego miejsca, spowode tej gryppy. czepa sprawdzic czy to nie jest "ta gryppa". Mama Primego sie nie doczeka i sie wciskala, mowionc ze chce gadac z szefem doktorow. nagorze znalazla 3 doktorow spokojnie sobie gadajonc o starych czasach przy kawce. no dobra mozre nei przy kawce i dokladnie nikt nei wie oczym gadali...

22.30 pomalu cos sie dzieje, i tez Primi zostal zawolany

23.30 koles z dzieckiem chorym( i bylo wiencej dzieci choroch mocno) zignorowal kolesia ktory uwarza aby nikt sie nei wciskal, i sie wciskal do sali gdzie sprawdzaja i baduja ( bylo jedne pomieszczenie do czekania i druga sala  wieksza wlasnie gdzie wrzystcy ci chorzy byli. nei jest to tak jak w niemcach. wienc koles co uwarzal zawolal po policje. juz prawie go chcieli tate wzions ze soba, tylko ze wrzystcy co czekali ( to znaczy ja i Tata Primego tez)  wychodzili znim nadwor. to jest solidarnosc. wytlumaczyl koles sprawe , ze nic nei robie te doktorzy i to wrzystko( chociasz to nic nowego nie jest) no i zostawili go w pokoju.

24.00 Primi dali antybiotyki, jeszcze 4 injekcje. musi zostac nanoc ( albo na niewiadomo). bo niema juz lozek  tam wtej sali, pelna chorych ludzie na niewiadomo co, musi siedziec na krzesle. jego tata zostaje znim ,ja i jego mama jedziemy do domu.

 

3.00 Primi moze wracac. ma infekcje mocna migdal albo tych innych kulek co sie ma w gardle, niezrozumialam dokladnie. ale niema grippy, ani juz goronczke. tylko ze musi brac jeszcze medikamenty i injekcje.

 

11.5.09 22:47


Primi takse ciogle choruje  dalej, mial w nocy mocno goronczke, ale to juz chyba z tych injekci, dlatego przestali go injektowac i dali mu takie cos do picia zobaczymy jak ztym pojdzie. przy okazji sobie schudl 5 kilo... nie mowie ze mu to jets poczebne. no i siedzi albo lezy w domu Boroczek jeden.

 jego mama tez myslala ze to same oszustwo z ta grippa, ale zadwonila jej znajoma i ona jej opowiadala ze juz 2 osob jej rodziny tym umarli. to raczej tylko my jestesmy schronieni tutaj, bo grippa sie jeszcze Sonory nie tokla. Tak nas chroni Bog.

za miesionc sie skonczy szkola, pewne rzeczy beda sie zmieniac ale ottym pozniej wiencej.

 jest goronco jak cholera... nie idzie sie ruszac przez dzien na polu bo sie ugotowac mozna. 4 razy dzienie pod przysznic to juz czeba ... niewime ile stopni, napewno 36. ale to dopiero poczontki...i czasem wode niemamy, no ale to jzu normalka. smieszne jest jak sie juz stoji goly pod przysnicem a woda nie leci. albo jakl sie wklada szampon na ciala i przestanie lac wody.. tak sie stalo juz Kimowi albo Sandry... smieszne...

noja , ,mam nadzieje ze macie sie dobzre

13.5.09 01:35


bowling

 przedwczoraj poszlismy zcala mlodzierza na bowling. ze spendow co dostal KIm extra na to pojechalismy , KIm i ja no i mlodziesz. jadliszmy hamburgery i bawilismy sie fajnie. wrzystkim sie podobalo. poszlismy w czwartek bo w piontek niemieli szkole. super

sandra, jutro prawdopodobnie  jedzie do domu. mowi ze jest bardzo zmenczona, no i tego tez widac. oshin tez zaniedlugo opuszcza nas... no i kto zostaje? hehe JO

 

 

Primi znowu jako tako, teraz mu jeszcze wy skoczyl zab mondrosci no i go boli zas... hajajajajaj... no ja ale juz nei ma goronczke

 

ja sie tz czujem zmenczona. menczy mnie widzonc jak te dzieci sobie czasem nic nei cennia, robisz cos, i ciogle tylko ktos zas marudzi, az cierpliwosci brak czasami.  i ciogle ktos niejest zadowolony.. Kim zrobil plan w ktorym dzieci maja do zrobienia jedzenia pomoc, i jak tego jenda osoba nei zrobia to ustalilismy ze NIKT znich nei dostaje jedzenie na ta kolacje albo na te sniadanie albo obiad, to znaczy to toczy tylko starszych. aby sie nauczyli. jeszcze ottym nei wiedza, ale od jutro  bedziemy zaczynali.

 

Oj Boze pomoz, jak mnie te marudzenie z kazdej strony menczy, ciogle ktos cos... i tamto i siamto...

 

 

17.5.09 05:47


siostra Primiego sprawdzila proby wiedzie juz czego  od niektorych dzieci. okazalo sie ze maja glizny . to znaczy jak oni to chyba wrzystcy. ojejku pokazala mi te dziadostwa i moga miec te glizny 10 centymetrow

no i wnocy moga wylazic ci z nosa albo gdzie by chcieli...

Alma jest juz wykonczona. mi mowila ze teraz juz napewno se pojdzie. najpozniejsierpniu albo w wrzesniu. jak ona nie stoji z paskiem zanimi to nic nie robia. nawet sie nei myja jak ona im im nie mowi

...jest do zwariowania, ja juz tez jestem zmenczona tym wrzystkim. tak jak sandra , jechala do domu i mowila ze jest " bardzo zmenczona" i tego bylo widziec. widzialam 3 dobrowolnych w relacji zkims kogo zostawlili daleko daleko. jeden napoczondku mi mowil, jak wroci to sie bedzie zenil, totalnie byl szczesliwy... pokruszylo mu sie. ...u Sandry to tez jets takie niewiadome...

a Kim to tez prawie juz nigdy nei ma czasu no i jak potrafi gadac z

swoja dziewczyna raz na 2 tygodnie to jzu neiwie co jej powiedziec, jego rzycie sie krenci tylko tutaj o dzieci...

nie jest ladwo, koszt jest wielki ktory kazdy znas zaplacil, u niektorych wiencej u niektorych moze troche mnie , ale kazdy znas cos zaplacil... i te dzieci nie dowartosciuja wWOGULE NIC, jak idziesz no to ty iodziesz i przyjda nowi co pomagaja, i si epytasz " pooco przyjechalam jak i  tak to nic nie zmieni, jak i tak nic im nie moge dac..."

nie jest ladwo, ja juz tez sie zmenczylam, ale kazde rano sobie postawilam czas dla BOGA , biblie, modlitwa, i uwielbienie, hcociasz czasem, tak przyznaje, mi sie niechce...

\polecam, i prosze o sparcia

19.5.09 19:16


desesperacja

Alma i ja wpadlismy w "desesperacje"... juz niechcemy tutaj byc. Alma mowi ze chyba se pojdzie razem zmna...i najgorsze jest ze jzu jej nie wmawiam odwagi i sile... bo ja rozumie...

jest okropne, czasem naprawde sie ryczyc chce, robisz i robisz i co?? zaco? kto wie. alma juz sie z dziecmi nie bedzie ich zmuszala do niczego, mowie im ale nei bedzie ich smuszala, dosc tej walki, NIC sie nie nauczyli. okropnie. dzisiaj dziolcha nie szla do szkoly, ma 14 lat, bo "niechce poprostu" , Claritha (

jedna z moich) powiedziala ze neichce robic w kuchni, bo poco. ze to jets jej wlasne jedzenie to ja nei opchodzi, ach idzie sie nromalnie ...nieiwem desesperowac, sie  chce pomoc tym ludzia to normalnie... niewiem, apotem pytania poco tutaj jestem, jaki sens to robio i takie rzeczy...naprawde mi sie zachcialo do domu strasznie STRASZNIE.
26.5.09 03:22





Verantwortlich für die Inhalte ist der Autor. Dein kostenloses Blog bei myblog.de! Datenschutzerklärung
Werbung